sobota, 4 listopada 2017

Alek Rogoziński - Lustereczko

Alek Rogoziński: "Lustereczko, powiedz przecie"



Sprawnie napisany wesoły kryminał. Jednakże nie uśmiałam się do łez, a wybuchnęłam śmiechem raz. Nie pamiętam przy czym.
Ciekawa intryga z udawanym samobójstwem - nie od razu na to wpadłam. Postaci ledwie naszkicowane. Biorąc po wierzchu - ok. Kopiąc głębiej - nic. Ale tak to chyba ma być.

Polecam ***--

poniedziałek, 30 października 2017

Coelho - Szpieg

Paulo Coelho: "Szpieg"



Czego się spodziewać? Wszystko wszak jasne. A jednak autoopowieść Mary Hari pozostawia czytelnika w zadumie nad strasznym losem ludzkim w czasach nie-pokoju.
Tym bardziej teraz powinniśmy wziąć je do serca. Trudne są wybory, niełatwo pozostać uczciwym. Uczciwym wobec czego, kogo? W świecie, w którym człowiek gubi się na początku drogi, nie wie, gdzie zgubił ojczyznę. W którym nie umie się odnaleźć. W którym łatwo za to ulec pokusie i dać się wykorzystać. W którym wreszcie niemożliwe staje się znalezienie miłości.

Pięknie napisane. Czytane jednym tchem.

poniedziałek, 2 października 2017

Żuk - Jaskółki

Magdalena Żuk: "Jaskółki nad głową"



Pamiętam, że byłam zachwycona, bo sama chciałam napisać coś właśnie takiego.
Teraz, z perspektywy prawie dwóch tygodni niewiele pamiętam. W dodatku recenzje, a raczej ich brak, nieco ochłodziły mój zapał.

Zastanawia to, że wszystkie bohaterki są zdrowo szurnięte [łącznie z bratem], i żadna nie prowadzi modelowego życia.

Jednak polecam ****+


Kupione na wyprzedaży w Matrasie.

środa, 27 września 2017

Czerwiński - Pokalanie

Piotr Czerwiński: "Pokalanie"



Noooo... Odkryłam ją stanowczo za późno. Pan Piotr, mój niemal rówieśnik, ślicznie opowiada o tych dziwnych czasach. Latach nastoletniości, przemian ustrojowych, poszukiwaniu siebie w nowej rzeczywistości. Chujowo zaś o dorosłości. Z dorosłym życiem nie radzi sobie nic a nic, nie wie, czego chce, miota się, szuka, a oczy ma zamknięte lub zamroczone pomrocznością. Ciemną w dodatku. Na wszystko usprawiedliwieniem są weltschmerze i kijowa organizacja świata. Z początku nawet dobrze wchodzi i zgadzamy się z bohaterem, że nie jest to wszystko ułożone najlepiej, jednak wraz z mijanymi stronami zaczynami ilością przetrawionej [lub nie] wódy zmieszanej z wszelkimi innymi trunkami, choć niezbyt wyszukanymi. Ouzo i fernet słabe robią wrażenie.
Jeżdżenie za laskami po świecie jest dość romantyczne, choć gówno z tego wynika. Nie ma bohater samozaparcia. Widać brak łączności z pokoleniem Z, któremu przecież wszystko wolno. Asertywność "0".

Po stronie 150, przy której się wreszcie porzygałam natłokiem retrospekcji i wódki oraz lajfstajlem, dotarcie do 250 wymagało niezłego samozaparcia. Nie wiem, czemu doczytałam. Może - jak ktoś raczył wspomnień - ze względu na sprawność językową. Fajne żarty.

Przypomniałam sobie, że też miałam radziecki statek kosmiczny. I wcale nie był czołgiem, tylko najprawdziwszym pojazdem ufoli. Rozczarował mnie.

A scena szczania w Horteksie przegięta.


Polecam do połowy ***--

piątek, 15 września 2017

Sześć kobiet - Fryczkowska

Anna Fryczkowska: "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)"



Kryminał. Tak miało być. A wyszła powieść pseudo-psychologiczna z chorą kobietą w tle.

Po okładce spodziewałam się kolejnej chmielewskiej. A tu coraz gęściej, coraz mroczniej, coraz bardziej depresyjnie. Historie małżeństw pasują do mojego ostatniego odkrycia - wszyscy mają popierdolone związki. Te kobiety też.

Siedziały we mnie te historie następnego dnia, by jednak zaraz ulecieć. Nie pamiętam już nawet ich imion.

Wrażenie pozostało negatywne. Nie dość, że od razu wiadomo, kto zabił, to jeszcze ten powracający po latach ojciec. Patrząc z perspektywy - słabe to. Choć miało dobrze się zapowiadające chwile. Zwłaszcza sceny pisane przez autorkę kryminałów. Jakby kreacja kreacji dopiero tworzyła wiarygodną historię.

Smutne to.

Polecam troszkę **+_ _

sobota, 19 sierpnia 2017

Ishiguro - Nie opuszczaj mnie

Kazuo Ishiguro: "Nie opuszczaj mnie"



Co mi się stało, żeby sięgnąć nie po zabawną, wesołą historię, a po dystopię? Od początku wiadomo, że dobrze to się nie skończy [to chyba nie jest spoiler, bo wiadomo od początku].
Losy bohaterów zaznaczono tak delikatną kreską, akwarelą niemal, z troską i uwagą na innych ludzi, moim zdaniem rzadko spotykaną w kulturze europejskiej. Wydaje się, że dalekowschodnie pochodzenie autora ma olbrzymi wpływ na Jego postrzeganie świata, choć zarówno autor, jak i miejsce powieści, są mocno osadzeni w Europie, dokładniej w angielskim systemie edukacji.

Straszną wizję nikczemnego życia donatorów łagodzi ich czułe dorastanie, głębokie relacje, wrażliwe ukazanie postaci.
Dziwne dla mnie jest to, że wszyscy się godzą z losem.

Tak, wiem, że jest film, ale go nie widziałam. Zaczęłam i nie zmęczyłam.

Polecam *****

poniedziałek, 31 lipca 2017

Hrabal - Sprzedam dom

Bohumil Hrabal: "Sprzedam dom, w którym nie chcę już mieszkać.



Cóż..., nie mnie oceniać mistrzów.
Poetyka powojennych hut, artyzm języka, odzwierciedlającego maniery bohaterów, przebijająca się na pierwszy plan miłość jako spiritus movens życia. I sam smak życia. Magia.

Niestety nie da jej się przeczytać ciurkiem.

Klasyka *****+